Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 27 Gru 2005 Posty: 3701 Skąd: warszawa
Wysłany: 17 Wrzesień 2008, 11:53
no widzisz, Ala dostała w zeszłym tygodniu wysokiej gorączki i lekarz kazał siedzieć w domu trzy dni. po tych trzech dniach jej tata zaprowadził ją do żłobka, a kobiety stamtąd do niego z pretensjami, że dziecka nie przyprowadza.. i jakby nie chciały słuchać tłumaczeń, że Lusia była chora. do tego jeszcze nie podoba im się, że jest odbierana o 16 30. mówią, że przyprowadzają ją najwcześniej, a odbierają najpóźniej i Ala siedzi już sama jak mama po nią przychodzi. no ale co mają zrobić?.. tym kobietom pewnie po prostu nie chce się tam siedzieć tyle czasu.
_________________ Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
Pomogła: 2 razy Wiek: 30 Dołączyła: 13 Paź 2005 Posty: 3287 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: 17 Wrzesień 2008, 13:19
alizz napisał/a:
lekarz kazał siedzieć w domu trzy dni. po tych trzech dniach jej tata zaprowadził ją do żłobka, a kobiety stamtąd do niego z pretensjami, że dziecka nie przyprowadza.. i jakby nie chciały słuchać tłumaczeń, że Lusia była chora.
.
co ty chyba sobie żartujesz?. Najlepiej oddac chore dziecko niech zaraża inne. Alizz a one te pretensje to tak na beszczela do rodziców. No kurcze chyba ktoś ustala godziny w żłobku - tyo ich praca wiec niech sie dostosują.
Ja czasami jak słucham co wygaduej ta moja R tak prywatnie o swojej pracy to mnie krew zalewa. Wszystko kurcze byłoby faknie tylko żeby dzieci do opieki to góra 5 było. No niestety taka jest rzeczywistośc - sama sobie taką pracę wybrała - ja wcale nie zaprzeczam, ze to ciężka praca, no ale wiedziła na co sie decyduje.
Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 27 Gru 2005 Posty: 3701 Skąd: warszawa
Wysłany: 17 Wrzesień 2008, 13:38
ja też tak uważam. same wybrały taką pracę.
one niby mówią to wszystko pod przykrywką tego, że Ala taka biedna, bo musi tak długo siedzieć tam sama, ale kurcze, grzeczniejszego dziecka od niej to chyba nie miały! ona w ogóle nie płacze, zjada każdy posiłek, śpi 2h, a jak się obudzi, to grzecznie czeka w łóżeczku, aż ktoś po nią przyjdzie.
_________________ Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
Pomogła: 2 razy Wiek: 30 Dołączyła: 13 Paź 2005 Posty: 3287 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 08:20
no to teraz ja coś optymistycznego
moja Pala dziś w szatni podczas przebeirania powiedziła - "mamo a wiesz, że ja sie cieszę, że chodzę do przedszkola"
Już mineły prawie trzy tygodnie wiec mogę juz cos napisac jak jej idzie więc tak:
jestem mega zadowolona z jej podejścia, jest wesoła zadowolona, chętnie wstaje, ubiera sie i idzie do przedszkola z uśmiechem.
Jak coś opowiada to prawie zawsze jest na plus.
Świetnie sobie poradziła z leżakowaniem, sma sie rzobiera zakład piżamke i grzecznie leży te 2 godziny (nawet ze 3 razy zasneła).
Jedyny problem jaki ma to jeszcze do końca nie może sie przełamć i sama, z własnej woli podejsc do dzici i sie bawić. Bawi się bardzo ładnie jak są zabawy organizowane a w wolnym czasie woli sie bawic sama (klocki puzle). Ale mowi mi, że chciałaby sie bawić z dziećmi - wiec jej cały czas tłumacze, ze musi sie przełamć ze musi sama podchodzic do dzieci i zagadać - no i stara się, a to ważne - no i mam nadzieje, ze już niedługo będzie jej łatwiej.
Myslę ze poniekąd przyczyna jest w tym ze jest bardzo mocno zwiazana z R, którą bardzo lubi i woli być blisko niej niż biegać za dziećmi - ale i to się zmieni - mam nadzieję.
Więc można powiedziec, że wszystko jest na dobrej drodze Mam nadzieję.
Pomogła: 3 razy Wiek: 22 Dołączyła: 26 Gru 2005 Posty: 5032 Skąd: moje miasto :)
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 09:10
To świetnie Ja tam mam nadzieję że to wpłynie i na jej chorowanie Wierzę że to jest jakoś powiązane z psychiką, że jak dziecku jest źle to to wychodzi w jego zdrowiu.
Wczoraj chyba sobie uświadomiłam, że jak miałam podejrzenie koklusza i wylądowałam w szpitalu, to to był jeden z najgorszych psychicznie okresów w moim życiu - nie bardzo się dogadywałam z ludźmi ze szkoły Sądzę teraz, że to musiało być powiązane, zwłaszcza, że okazało się że koklusza nie mam, a i w zeszłym roku kasłałam nie wiadomo czemu (też był jakiś nerwowy okres w domu)...
_________________ Tell me did the wind sweep you off your feet
Did you finally get the chance to dance along the light of day
And head back to the milky way
And tell me, did venus blow your mind
Was it everything you wanted to find
And did you miss me while you were looking for yourself out there
Pomogła: 5 razy Wiek: 28 Dołączyła: 03 Sie 2005 Posty: 3159
Wysłany: 19 Wrzesień 2008, 23:10
czasami dzieciaki sa okrutne i celowo nie przyjmuja innych dzieci do zabawy... moja siostra zastala wlasnie w ten sposob "ukarana"przez inna kolezanke z grupy... tamta - silniejsza psychicznie - przekonala inne dzieciaki zeby nie bawily sie z moja siostra... i przez wiele tygodni moja mama nie wiedziala dlaczego Oliska nie chce chodzic do przedszkola... pewnego dni audalo mi sie wzbudzic w niej zaufanie i wydebic informacje i wiecie co, przykro mi bylo ze tak pogodne i dobre dziecko jest tak zle przez grupe traktowane... i ze nauczycielka nie zwraca na takie rzeczy uwagi...
powiedzialam wiec mojej siostrze by sie tymi dziecmi nie przejmowala (chcialam by byla pewna siebie a nie wystraszona) ...powiedzialam jej ze te inne dzieciaki zazdroszcza jej ze najladniej maluje, czyta i liczy oraz tego ze jest najmadrzejsza i ze zamiast sie przejmowac tym ze nie zostala zaproszona do wspolnej zabawy moze zajac sie czytaneim fajnych ksiazeczek... i wiecie co podzialalao.... nastepnego dnia, gdy przyszla z przedszkola, oznajmila mi ze porozmawiala sobie z dzieciakami... podobno, jak zaczely jej dokuczac, powiedziala im ze nie zalezy jej na takich glupich zabawach, bo ona w tym czasie poczyta sobie ksiazki i bedzie 100 razy madrzejsza, a one jak byly glupie to i takie pozostana... ( moja krew )... i podzialalo... okazalo sie ze przeciwstawienie sie grupie daje pozytywne rezultaty... najwazniejsze to nie dac sie
Takze wracajac do tematu ... Nofret zapytaj sie Julci czy moze nie ma u niej jakiejs podobnej sytuacji....
_________________ I used to be a Snow White but I drifted
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum