Wojtek ma chorobe lokomocyjną o takim nasileniu, że nawet godzina jazdy autem jest trudna. Nie ma mowy, żeby samochodem jechać na wakacje na drugi koniec Polski. Nie mam pojęcia co jeszcze mogę zrobić, by tak okropnie nie wymiotował. Leki dla dzieci pomagają na chwilę.
renika podobno z tej przypadłości się wyrasta. To błędnik nie nadąża i nie potrafi dostosować się. Są leki typu cocculine czy syrop Lokomotiv, ale nic nie dają. Silniejszy aviomarin-jest bardzo toksyczny, nawet jakiś czas był tylko na receptę. Po nim się nie wymiotuje, ale jest się ciagle śpiącym i takim skołowanym. Nie wolno go dawać maluchom.
Szczerze mówiąc nie pytałam lekarza co z tym fantem zrobić. Myślę jednak, że tego się nie leczy, bo jak?
Może Kikker coś wie?
Wiek: 20 Dołączyła: 12 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Warszawa
Wysłany: 12 Lipiec 2005, 14:54
Moj brat jak byl mały to nie mogl jezdzic zadnym srodkiem transportu, a teraz jezdzi i to dlugo...czyli racja ze z tego sie wyrasta.
_________________ .....:::::"Prawdziwa miłość szybko spisuje testamenty".:::::.....
"Zabił legionista smoka, w płaszcz z atłasu wytarł miecz, czarna zdobi go posoka smocza. Śmierć - rycerska rzeź."
to dziwne, wszystkie piszecie, że z tego się wyrasta a ja własnie odwrotnie - "wrosłam" w chorobe lokomocyjną
jak byłam mała to mogłam jeździć ile wlezie
ale pojechałam do turcji autokarem i tak mnie dorwało... w wieku 15 lat!
Od tamtej pory mam kłopoty i na dłuższe podróże niż 1,5h niestety tylko aviomarin mi pomaga
dlatego jeżdże tylko pociągami, tam nie mam rewelacji...
nie wiecie jak to jest z choroba lokomocyjną jak się samemu prowadzi? Bo chcę w końcu zrobic jakoś prawo jazdy... ale z takimi kłopotami to raczej nigdzie dalej niż po mieście ni pojeżdże... makabra...
_________________ Women don't make fools of men - most of them are the do-it-yourself types.
ja mam z moja córcia podobnie.Ale nauczylam sie jak postepowac by nie wymiotowala.Nie daje jej w dniu jazdy czy wyjazdu owocow ani mleka ani sokow....tylko lekkie rzeczy jak chlebek z szyneczka czy serkiem.Nie karmie jej podczas jazdy do picia jedynie woda w malych ilosciach. Daje jej lokomotiv i jade tylko na noc....caly dzien jej nie klade by ja wymeczyc i zazwyczaj mi zasypia w samochodzie wieczorem i wtedy juz jedziemy...nawet pare godzin.czasem podaje jej herbatke z melisy lub melise w syropie przed jazda.A w ciagu dnia z reguly gorzej jest maluchom...latwiej sie znosi droge wieczorem.To bardzo uciazliwe ale co zrobic??
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum