skromny...... w przytulnym ciepłym kościółku, w białej sukni (ja bez okresu wtym czasie ) a mój M w berzowym garniturze..... kwiaty - białe lilie i róże też białe, dużo zieleni......
wesele - bardzo skromne, z osobami które lubimy a nie tolerujemy.....
ślub w dzień (może 12?) wewele też w dzień do wieczora....
może głupie ale nigdy nie miałam marzeń o ślubie, co wiecej nie chcę wyjśc za mąż...i dzieci też mnie nie kręcą
Gość
Wysłany: 18 Wrzesień 2005, 18:27
A ja mam dylemat, zwiazane jest to z moja sytuacja rodzinna, nie chce mi sie opisywac tego, mozecie poszukac w moich postach juz to opisywalalam, ale w skrocie moge powiedziec ze moja matka nieznosi mojego narzeczonego, bo mial zone i ma dziecko. Staremu to w sumie wisi bo i tak go w kraju nie ma. Matka nie chce zebysmy sie spotykali i robi mi zawsze awantury, od pol roku on juz nie moze do mnie przyjezdzac bo ona sobbie jego nie zyczy. Jestesmy razem juz 2 lata i mielismy sie pobrac po studiach, ale sytuacja jest nie do wytrzymania, jak do niego pojade to jestem wyzywana itd , ta cala sytuacja meczy mnie psychicznie. Dlatego postanowilismy wziasc slub juz za rok. Tylko wlasnie teraz sa problemy bo z matka nie ma co gadac, powiedziala ze i tak nie przyjdzie, wiec cale wydatki by poszly na rodzine narzeczonego. Czy brac saam cywilny czy konkordatowy? Robic imprezke czy skromny obiad dla rodzinki?Poradzcie bo decyzji o slubie nie odwolam , mam dosc tego koszmaru, ktory sie ciagnie od 1,5 roku. Po slubie albo bedzeimy mieszkac razem na stancji tak jak teraz(matka nic nie wie) albo u Misia rodzicow, byle dalej od niej...
ehhhh z tego wszystkiego zapomnialalam sie zalogowac
A ja mam dylemat, zwiazane jest to z moja sytuacja rodzinna, nie chce mi sie opisywac tego, mozecie poszukac w moich postach juz to opisywalalam, ale w skrocie moge powiedziec ze moja matka nieznosi mojego narzeczonego, bo mial zone i ma dziecko. Staremu to w sumie wisi bo i tak go w kraju nie ma. Matka nie chce zebysmy sie spotykali i robi mi zawsze awantury, od pol roku on juz nie moze do mnie przyjezdzac bo ona sobbie jego nie zyczy. Jestesmy razem juz 2 lata i mielismy sie pobrac po studiach, ale sytuacja jest nie do wytrzymania, jak do niego pojade to jestem wyzywana itd , ta cala sytuacja meczy mnie psychicznie. Dlatego postanowilismy wziasc slub juz za rok. Tylko wlasnie teraz sa problemy bo z matka nie ma co gadac, powiedziala ze i tak nie przyjdzie, wiec cale wydatki by poszly na rodzine narzeczonego. Czy brac saam cywilny czy konkordatowy? Robic imprezke czy skromny obiad dla rodzinki?Poradzcie bo decyzji o slubie nie odwolam , mam dosc tego koszmaru, ktory sie ciagnie od 1,5 roku. Po slubie albo bedzeimy mieszkac razem na stancji tak jak teraz(matka nic nie wie) albo u Misia rodzicow, byle dalej od niej...
hmmm, ja bym na Twoim miejscy narazie wzieła tylko cywilny. Jesli jesteś osobą ktora marzy o jakims slubie i masz w głowce ten uteskniony obrazek to po co z niego rezygnować...przez mame?
poczekajcie, myslę że osoby wam najblizsze ktore byłyby na ślubie koscielnym zrozumieja wasza decyzje, a po jakimś czasie zdecydujcie się na slub koscielny taki jaki chcecie a nie musicie:)
ale poniewaz nie jestem az tak "w temacie" potraktuj to bardziej jako uwagę niz prawdziwa rade;)
ślub kościelny (konkordatowy) można też wziąść przy małym budżecie (oddzielny cywilny wychidzu drożej)
ale chyba Twój narzeczony nie może brać ślubu kościelnego skoro jest rozwodnikiem - zostaje dla Was tylko cywilny.
My też planowalismy z podobnych względów (między innymi) wziąść ślub za rok - już na kurs szliśmy, ale doszlismy do wniosku że lepiej kapkę więcej kasy odłożyć (zawsze rok dłużej oszczędzania to nie małe coś) i przecierpieć rozłakę i ciągłe zwarcia z rodziną i przyszłymi teściami.
Chyba najlepiej dążyć wytrwale do tego co się zaplanowało z otwartymi oczkami i bez naglych zmian..........
Wiek: 21 Dołączyła: 07 Sie 2005 Posty: 2347 Skąd: Białystok
Wysłany: 23 Wrzesień 2005, 23:20
a ja zawsze marzyłam o ślubie na co najmniej 300 gości, żeby zatańczył mój zespół taneczny i żeby grał dj jakieś techno bo techno ja uwielbiam oczywiście wielka suknia żebym wyglądała jak księżniczka, ogromny tort i wiele uśmiechu radości i zabaw
ale im jestem starsza to przekonuję się do tradycyjnych wesel
wymarzony, hmmm ... uciec gdzieś daleko tylko z Nim, złożyć sobie wzajemną przysięgę gdzieś najlepiej w środku lasu, a potem wrócić do siebie, spakować się i wyjechć w podróż dookoła świata... tylko Ja i On [smilie=buja_w_oblokach_na.gif]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum