Wysłany: 18 Sierpień 2005, 22:55 W czym iść na pogrzeb???
wiem, że ten nowy temat może popsuć niektórym humor aleeee, dziewczyny w czym na pogrzeb??? Jak widzę wszystkie kobiety na czarno to mnie to dobija, może granat, bordo, brązy???
Proszę wypowiedzcie się na ten temat...to jest życie!
Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 30 Maj 2005 Posty: 2264 Skąd: Radom
Wysłany: 18 Sierpień 2005, 22:57
Wydaje mi się ze to zależy od stopnia pokrewieństwa ze zmarłym. Jeżeli to najblizsza rodzina to na czarno jeżeli dalsza mogą być inne kolory. Przynajmniej u mnie się praktykuje coś takiego.
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek,nigdy niewiesz na co trafisz;)
No tak, to ja to wiem, tylko spódnica czy spodnie, buty na ocasie czy płaskie, wiem, że to nie rewia mody ale z tym czasami jest problem....
oprócz tego, że odprowadza się zmarłego w ostatnią "podróż" to też trzeba jakoś wyglądać...kiedyś byłam na pogrzebie znajomego i byłam ubrana fakt na czarno, ale miałam na sobie czarne spodnie i białą bluzkę i do tego czarny żakiet, to jedna taka mi powiedziała, że na apel przyszłam...no coment...na wielu pogrzebach nie byłam i tylko tak się pytam, przyszłościowo....
na pogrzeby zawsze chodze ubrana na czarno, czarne spodnie i czarna kurtka...
nie zapomne jak na jednym pogrzebie widzialam dziewczyne ubrana w spodniczke mini(ledwo co jej zaslaniala tylek)bluzke z jakimis wycieciami ledwo zaslaniajaca brzuch buty na wysokim obcasie...troche sie zniesmaczylam tym widokiem
Ja też na takie 'okazje' staram się ubieraż na czarno i nawet jeśli spodnie (spódnic nie lubię) są brązowe czy granatowe, to góra (koszula, bluzka, swetr) musowo jest czarna
To zależy kto umiera... Z niektórymi mam specjalne "umowy". Przyjaciółce z dawnych lat obiecałam, że przyjdę na jej pogrzeb w stroju prostytutki Ona mi również... Tyle, że jak akurat stuknie nam 90-tka... i ja wdzieję kabaretki... haha Mam nadzieję, że zwolni mnie z tej umowy...
Jeśli umarły nie miał specjalnych życzeń, które należy respektować to czarne/ciemnoszare rzeczy, względnie taki ponury fiolet w którym każdemu nieładnie... Na moim własnym pogrzebie chciałabym, żeby wszyscy przyszli na zielono, z kieliszkami w dłoni i butelkami wina... żeby nie udawali bardziej martwych niż ja tylko dla kontrastu podkreślili, że żyją i cieszą się każdą chwilą. I oczywiście bez żadnych księży i gadania o królestwie niebieskim - kompletnie niereligijny pogrzeb. Amen .
Ja też strasznie tęsknię za moim Dziadkiem... umarł gdy miałam jakoś 12 lat, najukochańsza osoba z całej rodziny. Nie byłam na Jego pogrzebie, siedziałam w domu babci i wydawało mi się, że tam został. Ale dla Niego przyszłabym właśnie na zielono (uwielbiał lasy, łąki, pogodna osoba z dystansem do świata...) - bo czuję, że nie podobały Mu się te lamenty nad otwartą trumną, blade twarze w czerni.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum