jej.. ja to jestem nienormalna.. jestem zaręczona.. datę ślubu ustalimy w święta i oficjalnie ogłosimy zaręczyny.. ale dla mnie to była najtrudniejsza decyzja w życiu... dwa lata się oswajałam żeby ustalić datę.. kocham.. chcę być z nim.. ale jakoś taki jakiś lęk czuję przed tym wszystkim.. że to taka poważna sprawa.. tyle kłopotów i obowiązków.. i szczerze mówiąc jakby nie to że już nieładnie mi poprostu w konkubinacie żyć.. bo jednak ludzie patrzą krzywym okiem to mogłabym być bez zaręczyn do śmierci.. a tu wszystkie dziewczyny nie mogą się doczekać.. zupełnie tak jakby znały swoją szczęśliwą przyszłość.. a jeśli nie będzie się układać??? ja chyba jestem straszną pesymistką.. co??
Pomogła: 3 razy Wiek: 22 Dołączyła: 26 Gru 2005 Posty: 5178 Skąd: moje miasto :)
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 14:32
nie patrzysz realnie.zawsze może się nie udać, ale też może się udać i możecie być razem zawsze szczęśliwi
ile lat jesteście razem i ile Ty masz lat, że mówisz, że to "już nieładnie"?
Powiedziałabym Ci żebyś nie patrzyła jak Was oceniają inni bo to Twoja decyzja, zwłaszcza że zapewne planujecie ślub kościelny.
_________________ Tell me did the wind sweep you off your feet
Did you finally get the chance to dance along the light of day
And head back to the milky way
And tell me, did venus blow your mind
Was it everything you wanted to find
And did you miss me while you were looking for yourself out there
Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 12 Kwi 2006 Posty: 2383 Skąd: miasto moje
Wysłany: 18 Wrzesień 2008, 17:37
a dzieci jakieś macie?
bo w sumie, ja teraz żyję w konkubinacie (ale paskudne jest to słowo), czyli mamy związek, mieszkamy razem, mamy wspólne życie, również w kwestiach finansowych. jednym słowem: konkubinat.
no i to zostanie jeszcze wzmocnione kiedy pojawi się dziecko. a w urzędach i szpitalach nadal mój status to Panna. trochę mi się to przestaje podobać, ale ok jakoś przetrwam to nie te czasy, kiedy patrzą krzywym okiem. no, przynajmniej w warszawie.
a zaręczyny to fajna sprawa w sumie ja już wiem, co bym powiedziała Mojemu gdyby mi się oświadczył. a podjęłam tę decyzję podczas wakacji w tym roku, po filmie Czułe Słówka jakoś tak mnie naszło...
_________________ byle się tylko znależć w pozaziemskiej sferze..w snach dotykać gwiazd.
5 lat już nam stuknęło.. ale mnie by to nie zmobilizowało, tylko od dwóch miesięcy pracuję w pomocy społecznej i sama widzę, że ludzi w konkubinatach kojarzy się z patologią.. niestety.. dzieci własnych nie mamy, ale on ma z poprzedniego związku córkę. I właśnie ona też często mnie o to pyta.. ma już 7 lat i rozumie takie sprawy już troszkę.. no i o własnych dzieciach w przyszłości myślę. Chciałabym żeby były takie jak większośc i wychowały się w rodzinie zupełnie normalnej. Bo jak widzę po córce mojego narzeczonego to jest ważne dla dziecka żeby było takie jak wszystkie w klasie.. nawet kwestia nazwiska wspólnego dla całej rodziny... a nasz wiek.. on 26 a ja jeszcze 24:))))
no to masz mężczyznę z przeszłością już był żonaty? oboje jeszcze jesteście młodzi i napewno nie jest to nieładnie Kurcze młodzi jesteście Ja jestem w Twoim wieku moj meżczyzna w wieku Twojego ale rozumiem rOwnież Waszą sytuację... i gratuluję decyzji
oj był:) krótko, ale jednak:)) Wiesz jest tak dziwnie.. naprawdę w takim środowisku jak moje to już wprost ci czy inni pytają czemu nie bierzemy ślubu skoro już tyle lat razem.. kasa wspólna, łóżko wspólne.. to i ślub trzeba wziąć żeby był porządek w papierach..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum