Pomogła: 7 razy Wiek: 28 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2967 Skąd: Bywater
Wysłany: 10 Wrzesień 2006, 14:14
No to w zeszly piatek pierwsze ocena po 2 tygodniach...
Ogolnie 8/10 wiec bardzo spoko, ale...
musze byc bardziej lekarzem...tzn. musze byc bardziej stanowcza i to ja mam byc tutaj szefem a nie pacjent. Jestem zbyt mila tzn. moge byc mila, ale musze wzbudzac respekt no taaaaaaaak troche mi bedzie z tym ciezko, ale na tej mojej geriatrii srednia wieku +/- 80 lat i co?! - kazdy facet to pan Doktor a kazda babka to pielegniarka...no wiec musze sie wykazac CHARAKTEREM [smilie=ogien.gif] zeby mnie uwazali za lekarza
Jutro 3 tydzien sie zaczyna. Nowe sily, nowe szanse !
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Lut 2005 Posty: 2958
Wysłany: 11 Wrzesień 2006, 11:52
8/10 to bardzo dobrze! Gratulacje przyszła pani doktor! A co do stanowczości, to faktycznie, my kobiety chyba mamy momentami z tym problemy Za bardzo się przejmujemy.
Pomogła: 7 razy Wiek: 28 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2967 Skąd: Bywater
Wysłany: 13 Wrzesień 2006, 19:43
GabiRaf napisał/a:
Kikker, pamiętaj "twardym trzeba być, a nie miętkim"
To ja ci Gabi powiem jaka ja NIE-mietka jestem: wczoraj mialam pierwsza smierc w mojej karierze i musialam stwierdzic zgon...TADAAAAAAM
Musialam przez 5min sluchac czy nie bije serce jednoczesnie dotykac nadgarstka gdzie nie powinno byc pulsu. No i pod koniec otworzyc zmarlej oczy i zaswiecic latarka sprawdzajac czy nie bedzie reakcji zrenicy. Straszne to bylo. No i musialam powiedziec zgon nastapil o tej i o tej. Po tym (a to cala procedura) idzie sie do rodziny/dzwoni z oficjalnymi kondolencjami. Na szczescie rodzina raczej sie ucieszyla ze smierci - ta pani bardzo cierpiala.
No i co...
Dzisjaj bylam w mortuarium na obdukcji/autopsji tej pani, a jak to moj kolega nazwal: to bylo FASTEN YOUR SEAT BELTS PLEASE
i tak bylo
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Lut 2005 Posty: 2958
Wysłany: 13 Wrzesień 2006, 20:13
Ojjj no to miałaś chrzest bojowy... Ale widac, że dzielnie go zniosłaś Najważniejsze chyba, że rodzina była na to przygotowana i hmm zadowolona nie wiem czy pasuje.. No ale skoro cierpiała, to dobrze się stało
Pomogła: 7 razy Wiek: 28 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2967 Skąd: Bywater
Wysłany: 13 Wrzesień 2006, 20:21
Holendrzy sa inni pod tym wzgledem...Dla tej rodziny to byla po prostu ulga. I takich jest wiele....
Ja to w szoku bylam jak mozna byc spokojnym po smierci matki, a oni praktycznie jak gdyby nic wielkiego sie nie stalo. To byla dla nich ulga, bo sie tyle wycierpiala to przynajmniej sie to dla niej skonczylo.
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
Pomogła: 2 razy Wiek: 30 Dołączyła: 13 Paź 2005 Posty: 3340 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: 14 Wrzesień 2006, 07:17
Przeborka napisał/a:
Dla niej tak.. ale żeby smutno nie było.. jak ktoś odchodzi?
Nie no, na pewno im było smutno i cierpieli, jednak odczuli moze ulgę ze ona juz nie cierpi.
Każdy stratę najbliższych przeżywa inaczej, jednych odrazu dopada żal, inni uświadamiaj sobie tą ogromną stratę z opóznieniem (dociera to do nich później)
Kikker trzymam kciuki bądź dzielna. Wierze ze będziesz
Zgadzam się. Zresztą rozpacz może przyjść na wiadomość o chorobie i wtedy po śmierci odczuwa się już tylko ulgę.
Dzielna byłaś Kikker Jak tylko wytrzymałaś to wszystko, to musiałaś być dzielna
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum