Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 19 Lis 2006 Posty: 449 Skąd: z tamtąd
Wysłany: 30 Lipiec 2008, 17:16
Ja nie cierpię kotów Moja teściowa ma 2, istny koszmar, te koty są wszędzie,włażą na meble, na stół, na blaty kuchenne, totalne wariactwo !! Ona mało sie nimi zajmuje bo wiecznie jej nie ma w domu więc te koty robią co chcą i załatwiają swoje potrzeby gdzie chcą - obrzydliwość!!! Chyba przez jej koty tak się zraziłam, bo kiedyś jeszcze dopuszczałam do siebie taką myśl że mogła bym mieć kotka a teraz za żadne skarby nie wzieła bym do domu kota!
Brzydzi mnie jak one prychają na domowników bo bywają przeziębione ( aż mi się wtedy zbiera na pawia) może inaczej by było jak by ona o nie dbała, ale na dzień dzisiejszy nie cierpie tych jej kotów. Zawsze je zganiam z kanapy jak sie juz którys uwali obok mnie, bo się ich strasznie brzydzę!!
Nie chce wyjśc na jakąś zołzę która nie lubi zwierząt, poprostu zraziłam się do tych kotów przez niechlujstwo ich właścicielki.
jak ja nie cierpię ludzi, siedzą brudni i śmierdzący na dworcach i skwerach. Kichają w tramwajach bo są przeziębieni. Sikają i sr*** po bramach. I wszędzie ich pełno, nie ma od nich ani chwili odpoczynku.
itp.,itd.
oczywiście z lekkim przymróżeniem oka. Nienawidzę uogólnień.
_________________
***
Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego
L.Tołstoj
Pomogła: 1 raz Wiek: 25 Dołączyła: 26 Maj 2007 Posty: 3239
Wysłany: 1 Sierpień 2008, 08:18
rosel napisał/a:
jak ja nie cierpię ludzi, siedzą brudni i śmierdzący na dworcach i skwerach. Kichają w tramwajach bo są przeziębieni. Sikają i sr*** po bramach. I wszędzie ich pełno, nie ma od nich ani chwili odpoczynku.
itp.,itd.
oczywiście z lekkim przymróżeniem oka. Nienawidzę uogólnień.
heheheheheh Rosel moge sie pod tym podpisac 4 lapkami
moja kotka nie zyje 9 lat za rok dokladnie 9 lipca bedzie 10 latek.. od tamtej pory nie zdecydowalam sie na ''nowego'' kota.... byla cudownym stworzeniem pelnym gracji unikalnych humorow i niespozytej energii.. zawsze lubilam koty ale planowalismy miec psa w domu ...do czasu kiedy znalazlam ja pewnej wielkanocy i wzielam do domu... trzeba bylo ja karmic z butelki przez dobre 2 tygodnie... to byl psotny i wesoly kot o wielkim kocim serduszku w podziece dostawalam od niej chrabaszcze bez glowy i inne takie latajace stworzenia ktorych widok z samego rana lekko mnie czasami stresowal... a kladla je na poduszce obok mojej twarzy... uwielbiala lezakowac w zlewie.... i do dzis mamy jeszcze stary kran ze sladami jej zabkow..bo moja kota uwialbiala jak kropelki wody na nia sobie kapia i lekko odkrecala kurek i lezala sobie taka leniwa patrzac na kropelki... w konsekwencji cala kuchnia byla potem w kocich sladach ale nikogo to nie zloscilo najlepsza czesc nastala kiedy w moim domu pojawil sie szczeniak - owczarek niemiecki... - moj pies ..nie jest normalny do konca.. wychowala go moja kotka przez co on sam ma mase kocich zachowan..ale to juz zupelnie inna historia ..
kicia ma robila jeszce mase dziwnych rzeczy ale byla mi blizsza niz niejeden czlowiek....
byc moze kiedy moje zycie sie troche unormuje i ustabilizuje ( czyli w blizej nieokreslonym czasie) wezme wowczas czterolapa kuleczke radosci...
Pomogła: 1 raz Wiek: 24 Dołączyła: 06 Wrz 2005 Posty: 1701 Skąd: warszawa
Wysłany: 1 Sierpień 2008, 13:00
Uogólenienia uogólnieniami, ale moim zdaniem skoro mamy prawo nie lubić dzieci, to mamy też prawo nie lubić kotów i nie trzeba się zaraz czepiać ;P
migottko, fajnego miałaś kociaka, moja Pasqdka też lubiła przynosić różne martwe bądź pólmartwe stworzenia w ramach podarków dziękczynnych. Tylko to były z reguły ptaki. Zresztą Zymucik też się tego od mamusi nauczył i zdarzało się nam znajdować wróbelki i inne takie. Na szczęscie zazwyczaj na wycieraczce, nie na poduszce
Ja mam 3, jedną kotkę, która zrobiła się dzika i do domu przychodzi tylko coś zjeść i dwa kocury. Biało czarny to wyjątkowa durnota, że aż wstyd to nazwać kotem i czarno białego w którym jestem zakochana po uszy. Jest wychowany, przybiega gdy się go woła, chodzi za mną jak piesek, leży obok jak ucinam sobie drzemkę albo czytam książkę no i wychodząc na dwór złapie wszystko co się rusza, ostatnio węża i dumnie pokazuje mi trofeum.
Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 19 Lis 2006 Posty: 449 Skąd: z tamtąd
Wysłany: 1 Sierpień 2008, 13:50
[quote="pyza"]Uogólenienia uogólnieniami, ale moim zdaniem skoro mamy prawo nie lubić dzieci, to mamy też prawo nie lubić kotów i nie trzeba się zaraz czepiać ;P
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum