W sumie mam tylko jedną koleżankę, która zawsze zapierała się, że nigdy nie będzie mieć dziecka - ale teraz (ma 28 lat) już nie jest tego pewna... i czasem powtarza, że trochę mi zazdrości, bo ja już 3-latkę hoduję sobie w domku, a ona na myśl o pierwszym roku z dzieckiem dostaje drgawek (zresztą ja też bym nie chciała do tego wracać heh, doskonale ją rozumiem).
Tak sobie myślę, że jakbym się miała decydować tak zupełnie świadomie na dziecko to byłoby ciężko. Dla mnie przebywanie z dzieckiem staje się naprawdę fajne dopiero jak można sobie razem pogadać, podyskutować, porysować ... wcześniejsze lata wspominam raczej jako przewagę matczynego poczucia odpowiedzialności nad przyjemnością. No, a teraz mam swoją przyjemność
Dobrze, chociaż zbyt dosadnie, podsumował to mój kolega - świeżo upieczony ojciec. Powiedział coś takiego: "nie wiem co ja mam z tym dzieckiem robić... rzyga, śmierdzi, ślini się, ryczy ciągle... no bywa słodkie na swój sposób, wiesz, jak śpi na przykład" (trochę skróciłam wypowiedź, no i nie mogę podpiąć wyrazu jego twarzy).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum