ja doszłam do wniosku,ze nie mam "wady" które sa moją cechą charakterystyczną wsród znajomych i w związku z tym,chce nie chce muszą u mnie zostać
poza tym,to uważam ze niedoskonałosci [nie wszystkie naturalnie] dodają nam czasami uroku
Wydaję mi się, że dla osób po wypadkach - jak najbardziej tak!!!!!!!!
<operacje plastyczne>
Ja raczej bym sie nie poddała operacji bo boje sie bólu i tego wszystkiego.
Moze zęby bym zmieniła - jak bym miala strasznie chora - choc wczoraj zesliznelam sie z fotela dentystycznego, choć miałam tylko przegląd
Gdybym ja miala takie straszne problemy z zaakceptowaniem swojego wygladu zaczeąłm bym od psychologa, diety cwiczen, fryzjera, kosmetyczki a skonczyla na zakapupach
Jeśli dalej nie moglabym sie patrzec w lustro to moze bym pomyslałąm o operacji- ale znajac swoje lęki <sniło mi sie kiedys ze stado ludzi goni mnie, ze przywiesc mnie na operacje> pewnie probowałabym jednak zaakceptowac to co dala mi natura
_________________
The nightingale It flew to me And told me That it found my love
Dołączył: 12 Mar 2005 Posty: 943 Skąd: Miasto sexu i biznesu
Wysłany: 7 Kwiecień 2006, 18:58
Własnie ja też bym zaczela od kosmetyczki i stylisty. Te kobiety często są tak zakompleksione, że nawet nie próbują zmienić swoich włosów, cery, figury- mysla ze nic im nie pomoże. Ogladam czasem taki program, nie wiem jak się nazywa, w ktorym kobiety sa pod opieka samych fryzjerow i stylistow. Uwazam, ze po takiej nie bardzo duzej zmianie wcale nie wygladaja gorzej od tych, ktore poddaly sie serii operacji.
drr napisał/a:
poza tym,to uważam ze niedoskonałosci [nie wszystkie naturalnie] dodają nam czasami uroku Wink
otóż to
_________________ Останусь теплом на губах,
Останусь пламенем в глазах,
Я для тебя останусь - светом
A ja chyba byłabym w stanie strzelic sobie implanty! I sama jestem w szoku ze to mówie ale mam taki kompleks jezeli chodzi o moje piersi, ze chyba byłabym do tego zdolna
_________________ Od grzechu zaczął się jej świat, a że Bóg ją stworzył, a Szatan opętał - jest więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna a raz święta, zdradliwa i wierna, dobra i zła; daje rozkosz i rozpacz, przez nią uśmiech i łza; jest jak gołąb i żmija, jest jak piołun i miód, jest jak anioł i demon, jest jak upiór i cud; i szczyt nad chmurami i przepaść bez dna; jest początkiem i końcem -
KOBIETA - aha!
Ja sama nie zdecydowałam bym się na udział w takim programie (cała Polska patrzy jak lekarz mówi och Mileno ale masz paskudny brzuch, ale nie martw sie wkrótce to naprawimy )-dla mnie taka sytuacja byłaby bardzo upokarzająca, ale z 2 strony rozumiem kobiety, ktore się tam zgłosiły. Np. jedna kobieta z mojego regionu złosiła się do tego programu, bo ma ogromnego naczyniaka na ustach-i ani wizyta u fryzjera, ani mycie zębów nie uczyni jej życia łatwiejszym. Chce w końcu poczuc sie jak kobieta, nie chce byc do końca życia wyśmiewana i jak sama twierdzi ,,chce pomalować usta"-taka kobietę rozumiem i wierze, ze jej życie zmieni się na lepsze sama też planuje sobie coś wstrzyknąć na stare lata
ja myślę ze czasami wystarczy troche o siebie zadbac, dobrze ubrac, makijaz i te sprawy
zgadzam sie z NIXIE....
Też tak uważam. Zabieg chirurgiczny biorę pod uwagę, jeśli może kiedyś stanę się dużym monstrum, na które już nic nie pomoże oprócz chirurgii. Ale na pewno niczego sobie nie będę wstrzykiwać, żeby powiększyć, ujędrnić czy coś Po cholerę wydawać tyle kasy?
W takim programie tv typu "chce byc piekna" nie wzięłabym udziału. Co innego rady stylisty, zmiana fryzury itp. Ale operacje, w ogółe jakiekolwiek, na oczach widzów - zdecydowanie nie. Nie znoszę reality show. To udawanie, sprzedawanie siebie. oszukiwanie widzów, których się ma przede wszystkim za debili.
Bez wahania poddałabym się jakiejś operacji plastycznej gdybym czuła silną potrzebę, również ze względów czysto estetycznych, czy też nawet głupiej fanaberii. Nie byłoby to w żadnym wypadku lekarstwem na jakąś niekorzystną sytuację w życiu, czy nadzieją na "lepsze życie". Podobanie się sobie to ważna sprawa i żaden psycholog temu nie zaprzeczy. Niestety tak jest że choćby wpół świadomie porównujemy się z innymi i jesteśmy porównywani, pewne wzorce "siedzą" w nas czy tego chcemy czy nie.
Oczywiście atrakcyjność fizyczna nie jest gwarancją sukcesu w życiu zawodowym ani osobistym, ale już czucie się atrakcyjnym po latach życia z "defektem" który żartobliwie np. wypominała rodzina albo dzieciaki w szkole naprawdę pozwala niektórym odetchnąć i w końcu czuć się swobodnie. Miałam koleżankę cierpiącą z powodu naprawdę dużego nosa - rodzina na każdym "rodzinnym zjeździe" typu: święta robiła jej docinki "a kim chcesz zostać w przyszłości? w sumie zakonnica to niezły wybór..." Zoperowała sobie nos i teraz to - pod względem psychiki/samooceny - całkiem inna dziewczyna.
Ciało nie jest już ograniczeniem - jestem nawet za operacjami typu: Chinka operuje oczy bo nie chce mieć skośnych, ktoś robi z siebie człowieka-jaszczurkę... sama naturalność niekoniecznie jest wielką wartością, niektórzy traktują ciało jako medium przekazujące pewne informacje o tych "prawdziwych" nich i to mi się bardzo podoba. Jednym z moich dziwacznych marzeń było - zmieniać ciało co 5 lat na całkiem inne - młodsze/starsze/męskie zachowując swój umysł ale to zupełnie niemożliwe. No i Natalka miałaby spory problem [/url]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum