Podobanie się sobie to ważna sprawa i żaden psycholog temu nie zaprzeczy.
no tak, ok, ale tu wiele zależy od kontekstu w którym to zdanie umieścisz - bo jeśli weźmiemy osobę, która wygląda normalnie, ale twierdzi, że potrzebna jej operacja np na nos to coś tu jest nie tak nie z nosem, ale z nią
słyszałyście o czymś takim jak zaburzony obraz ciała? tu występuje wiele zaburzeń ale też i zab. o nazwie dysmorfia gdzie osoby twierdzą że jakaś kończyna nie należy do nich i należy ją amputować - no tu operacja plastyczna to szaleństwo
i ludzie którzy chcą zostać np. kotami i poddają się operacjom wszczepiania nawet wibrysów syntetycznych i formują sobie przez operacje pyszczek - no tu też operacja plastyczna to nieciekawe rozwiązanie - prowadzi do bólu i cierpienia i tak naprawde nie likwiduje problemu - osoba nadal czuje dyskomfort, bo nigdy nie będzie wyglądać jak kot i idzie na następne operacje - i koło się zamyka
może to jakieś ekstremy, ale wystarczy wyobrazić sobie tuziny amerykanek poddających się operacjom a potem płaczących w poduszki, bo nie o to im chodziło. Nie mówie fizycznie - po prostu brakuje uczucia ulgi - ktoś kto nie akceptuje swojego ciała nie zaakceptuje go po operacji ot tak - oczywiście wyjątkiem są osoby z konkretnymi powodami typu szpetny nos
ja generalnie jestem przeciw operacjom, ale za w przypadku zdrowej osoby, która nie ma zab. lub problemów psychicznych a ma jakis defekt w ciele - wtedy rozumiem to w 100%
_________________ Women don't make fools of men - most of them are the do-it-yourself types.
Pomogła: 1 raz Wiek: 24 Dołączyła: 06 Wrz 2005 Posty: 1667 Skąd: warszawa
Wysłany: 12 Kwiecień 2006, 10:02
Mimiru napisał/a:
ja generalnie jestem przeciw operacjom, ale za w przypadku zdrowej osoby, która nie ma zab. lub problemów psychicznych a ma jakis defekt w ciele - wtedy rozumiem to w 100%
Otóż to, ja podobnie. Jeśli ma się defekt, którego nie można w żaden inny sposób zatuszować - typu narośl na twarzy, albo nos większy od głowy, to ok - niech zoperują. Natomiast operacje typu chcę mieć inny nos, bo ten jest za mało zadarty, to moim zdaniem pułapka, w którą wpada wiele osób, które na operacje plastyczne stać. Bo, po operacji może się okazać, ze teraz zadarty jest az nadto, wiec znowu operacja itd itp. W taka pułapkę wpadł przykładowo niegdysiejszy król popu, który teraz chodzi bez nosa, albo z jego szczątkami zaledwie.
Ja tam bym się chętnie oddała w ręce chirurga plastycznego,fryzjera,stomatologa,trenera i stylistki...tylko żeby ktoś za to zechciał zapłacić....
Oczywiście,że operacja nie załatwia wszystkiego - jeśli ktoś ma problemy ze sobą a nie z wyglądem to po zabiegu będzie mieć je nadal...ale może mieć też np. więcej sił by z nimi walczyć. Myślę,że nie powinno się postrzegać zabiegów upiekszających jako zmiany swojego życia ale raczej jako pomoc w jego zmianie,jakiś pierwszy krok ku lepszemu po którym będzie trzeba zrobić następne a nie siąść na tyłku i czekać na zbawienie "bo skoro mam już nowy ładny nos/biust/brzuch/twarz/cokolwiek to teraz musi być super i wszystko się samo ułoży".
A ja sobie mysle ze jezeli kiedys bedzie mnie stac to strzele sobie te piersi i juz! moze wtedy poczuje sie lepiej
_________________ Od grzechu zaczął się jej świat, a że Bóg ją stworzył, a Szatan opętał - jest więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna a raz święta, zdradliwa i wierna, dobra i zła; daje rozkosz i rozpacz, przez nią uśmiech i łza; jest jak gołąb i żmija, jest jak piołun i miód, jest jak anioł i demon, jest jak upiór i cud; i szczyt nad chmurami i przepaść bez dna; jest początkiem i końcem -
KOBIETA - aha!
Pomogła: 1 raz Wiek: 26 Dołączyła: 07 Sty 2006 Posty: 5020 Skąd: z głębi duszy...
Wysłany: 11 Czerwiec 2006, 16:36
nigdy na operację bym się nie zdecydowała ot tak. chyba że byłoby to konieczne.
ale gdyby już pofantazjować................. wysmuklilabym się od pasa w dół...................... chociaż...........albo najlepiej bym załatwiła sobie jakiś preparat, żeby nie tyć przed @, i wtedy może nic bym nie zmieniała. kiedyś chciałam pomniejszyć piersi (tzn. marzyłam o tem) teraz, dziś, zmieniłam zdanie......... Kiciek mnie przekonał
_________________ Kropla Miłości warta jest więcej niż ocean rozumu...
Zaakceptowałam swoje ciało, jestem jaka jestem. (choć fajnie byłoby gdybym wyglądała inaczej ). Myślę że nie zdecydowałabym się na żadne odsysanie, czy powiększanie/zmniejszanie. Co innego sobie gdybać, a co innego się na to zdecydować.
Ale jednego bym sobie nie odmówiła...
szukam sponsora na "piękny zdrowy uśmiech"
ja mam całą masę zastrzeżeń do własnego ciała, wszędzie za dużo tłuszczu, brzydkie piersi itp., ale kłaść się z tego powodu dobrowolnie pod nóż to już bym się nie zdecydowała
wiem, że mojemu się podobam i tej myśli będę się trzymać
a już na pewno nie zrobiłabym nic sobie z twarzą, bo bałabym się, że patrzyłabym na siebie w lustrze jak na inną osobę, a to byłoby dziwne
poza tym jak widziałam jak taka operacja wygląda to mi się skutecznie odechciało, no i w jednym takim programie lekarz powiedział, że nawet z pozoru "niewinne" odsysanie tłuszczu jest zabiegiem bardzo inwazyjnym
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum