mam nadzieję, że nie wymyślą rybiej grypy, bo bez ryb długo nie pociągnę
ptasiej grypy nie boję się wcale, ale mimo wszystko np. odeszła mi ochota wyrwania paru ślicznych piórek z zakatowanego przez kocicę T. ptaszka
bonnie - co ty wtedy jesz? no i jeśli warzywa to jakie? mrożonki?
Z mrozonek jem tylko sliwki ktore kocham
U mnie nie ma az takiego problemu z warzywami bo w sumie to wychodzi na to samo (mieso tez jest drogie). Podam ci moj jadlospis z dzisiejszego dnia:
Sniadanie: grahamka z odrobina masla (z nabialu w tej chwili jem tylko maslo i ser zolty ale w minimalnych ilosciach), ogórkiem i szczypiorkiem (z wlasnej, doniczkowej uprawy). do tego jablko
II sniadanie: jablko+sliwki
Obiad: dzisiaj swietowalam wiec byly: frytki z sosem slodko-kwasnym+banan
podwieczorek: paczka migdalow
Kolacja: tosty z serem i ogorkiem kiszonym+jablko
co tydzien kupuje peczek marchewki (bobi je natke ja korzen), 2 Kubusie litrowe, 3 kg jablek, po 5 dg sera dziurawca, mazdamera i radamera) i w sumie to sa jedyne zakupy ktore sa tylko dla mnie. Miesa praktycznie w ogole nie jadam (raz na 2-3 miesiace jem lasagne czy sphagetti) i nie zauwazylam zeby z tego powodu wydatki wzrastaly.
To co sie da hoduje w doniczce (czyli szczypiorek i inne przyprawy) albo sama przyrzadzam (np. kisze ogorki, robie dzemy) a reszte sie kupuje. Da sie wyzyc
Globalnie to jem to co jest dostepne w domu (czyli np surowka) albo to na co mam akurat ochote (nie wstydze sie kupowac 1 pomidora czy 2 pieczarki). Na serio to nie wychodzi az tak drogo
Też mi się zdarza kupić np. 4 pieczarki właśnie, albo 5 cukierków na wagę Pozostało mi to pewnie z dzieciństwa, kiedy przychodziłam do cukierni, wyciągałam bardzo-małą-ilość-pieniędzy i mówiłam - "proszę tyle lentilków ile da się za to kupić"
Też mi się zdarza kupić np. 4 pieczarki właśnie, albo 5 cukierków na wagę Pozostało mi to pewnie z dzieciństwa, kiedy przychodziłam do cukierni, wyciągałam bardzo-małą-ilość-pieniędzy i mówiłam - "proszę tyle lentilków ile da się za to kupić"
Dobre z tymi lentilkami:)
Ja tak robie dlatego, bo nie mamy PRL, produtky sa caly czas dostepne. Nie musze robic zapasow wiec nie ma potrzeby kupowac za duzo
a dla mnie to nic nienaturalnego kupować 2 pomidorki, czy 2 banany czy 1 jabłko... choć jak dotąd nie kupowałam pieczarek na sztuki (ale to ze względu na to, że na sosik zazwyczaj potrzeba więcej niż 3 )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum