Wiek: 20 Dołączyła: 12 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Maj 2006, 17:13
A ja powiem tak, może to tez nie bedzie dobre porównanie i w ogole ale tak mi przyszło do głowy.Jest taka sytuacja, powidzmy mam córkę i jest ona powiedzmy w internacie i wygrywa tam np. konkurs recytatorski, ona oczywiscie dumna z siebie jest, ale ja też jestem dumna chciaż potencjalnie wpływu na jej sukces nie miałam. Ot takie przemyślenie...
_________________ .....:::::"Prawdziwa miłość szybko spisuje testamenty".:::::.....
"Zabił legionista smoka, w płaszcz z atłasu wytarł miecz, czarna zdobi go posoka smocza. Śmierć - rycerska rzeź."
zaraz nam się zrobi mały offtop, no ale może nikt nie zauważy
moim zdaniem to jednak troche błędne porównanie, bo to by było Twoje dziecko, miałaś wpływ na to, że się urodziło i na to jak je wychowałaś
ja już tak mam, że burzy mi się krew w żyłach jak słyszę właśnie takie deklaracje typu - jestem dumny z tego, że jestem biały bo niby jak
wydaje mi się, że dumnym można być z rzeczy na które się zapracowało, a nawiązując do przykładu z dzieckiem, to ono na to zapracowało, a Ty na to jakie ono by było
Pomogła: 7 razy Wiek: 28 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2966 Skąd: Bywater
Wysłany: 22 Maj 2006, 18:36
A ja moze powiem tak....
Moze nie masz wplywu na to skad jestes, ale mozesz byc dumna z tego co to miasto soba reprezentuje. W koncu jako warszawianka jestem czescia Warszawy i jestem z niej dumna
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
ostatnio gadałam z kumpelą (rodowita warszawianka) o naszych wspólnych wakacjach i o paru moich przeżyciach odkąd studiuję w warszawie i poza wieloma rożnymi sprawami, które mogłabym poruszyć (może potem) jedno nas szczególnie uderzyło:
jak jesteś spoza warszawy (ja jestem opolanką, wiem że bywają wątpliwości;-)) to możesz o byle jakim mieście powiedzieć, ze je lubisz, ale nie o warszawie. deklaracje typu 'uwielbiam wrocław' 'kraków jest super 'w poznaniu jest świetnie' są całkowicie akceptowane, ale rzuć 'a ja lubię warszawę', a w najlepszym wypadku zapada niezręczna cisza. to nie jest miasto które 'wypadałoby' lubić.
dlaczego?
jak sie na to zapatrujecie?
ehh znam to. i to ciągłe doszukiwanie się we mnie zmiany na stereotypową wylasnowaną warszawiankę, która traktuje wszystkich z góry -mój były chłopak przejawia takie tendencje czym mnie doprowadza do szału!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Lut 2005 Posty: 2958
Wysłany: 15 Grudzień 2007, 17:04
hehe mam swoją teorię na ten temat: nie można tak powiedzieć, bo Warszawiacy są powszechnie uważani za ludzi, którym się wydaje, że są lepsi, fajniejsi, bo mieszkają w stolicy. Bo mają prezydenta [ ], pałac kultury i parę innych rzeczy.
Tak z boku to wygląda: "Noo Ja to z Warszawy jestem, u nas... W STOLICY... to wiesz.. nic się do tego nie umywa... Nasze uczelnie są najlepsze, nasze kluby najfajniejsze, a my sami jesteśmy najcudowniejsi"Wyścig szczurów, do celu po trupach... coraz więcej tego, ale gdzie szukać kolebki jak nie w stolicy?
Nigdy nie spotkałam się z czymś innym ze strony Warszawy/wiaków hehe Ja nie wnikam... niech sobie żyją w takim przeświadczeniu [mówię o bezpośrednim kontakcie, nie o forum np. ]
Of course - czuć tutaj mocno stereotypami. Ale jeśli nigdy się tam nie mieszkało, a jak już się Warszawiaka spotyka i to potwierdza, to człowiek nie wnika w szczegóły i utwierdza się w takim przekonaniu.
- no i jak tu Warszawę lubić? miasto samo w sobie raczej średnio bezpieczne, niezbyt czyste [bo duże] i krążą o nim makabryczne opowiastki
Brońcie się rodowite Warszawianki
p.s.
Z całą sympatią dla Was, bo oczywiście dziewczyn z forum tak nie postrzegam - nie dałyście do tego powodów Po prostu tam gdzie bywam/bywałam takie postrzeganie jest czymś hmmm no tak oczywistym, jak to, że nasze forum jest najlepsze ze wszystkich
Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 27 Gru 2005 Posty: 3959 Skąd: warszawa
Wysłany: 15 Grudzień 2007, 21:22
hmm, no cóż. to może i ja się wypowiem.
mieszkam w Warszawie od ponad 14 lat, przeprowadziłam się jak szłam do szkoły, zatem można uznac, że tu się wychowałam. tutaj kształtowała się moja osobowośc, podejście do życia, do ludzi.
nie spotkałam się wśród ludzi z wypowiedziami typu: "bo u nas w stolicy.." itd. bardzo dotyka mnie zjawisko lansu, warszafki, ale też nie do końca bezpośrednio, bo nie obracam się w tym świecie. moi przyjaciele i znajomi są w ogromnej większości rodowitymi Warszawiakami i nigdy, przenigdy nie byłam świadkiem, żeby przedstawiali się wśród innych, spoza warszawy, jako ci lepsi, bo ze stolicy. ta nagonka na warszawę osiągnęła już taki dziwaczny punkt, że mi często głupio jest powiedziec w towarzystwie "jestem z warszawy" (no wiadomo, nie do końca stąd jestem, ale mniejsza o to).
a co do tego, że tutaj są najlepsze uczelnie itd. w dużej mierze wynika to zapewne z potencjału finansowego - warszawa jest bogatsza, średnia pensja jest najwyższa w kraju, to w warszawie znajdują się siedziby największych firm - i może na tym polega pewna jej przewaga.
_________________ Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
hej, ja jestem spod Warszawy, ale ucze się, pracuje w warszawie.
zgadzam się z Przeborką...warszawiacy zadzierają nosa...tylko że to widac dopiero jak sie ich spotka poza warszawą, lub sie wyjedzie i ma się porównanie.
po drugie, warszawiakiem mozna się stać, dlatego trzeba na to uwazać. Widze moje znajome z pracy, pochodzące z małych miast, warszawą się zachłysnęły i teraz dla nich wazne jest to żeby kupić trendy bombki na choinke, jakby zapomniały co ważnego jest w ubieraniu choinki. Warszawiacy z reguły zadzierają nosa i leca na to co modne, czasem widze jak jest im głupio gdy im to wytknę. Prawda jest jednak taka, ze żyjąc w warszawie trzeba się baaaaardzo starać zeby sie nie wkręcić w ten cały pęd za kasa, blichtrem i za tym co modne. I nikt mnie nie przekona, ze tak nie jest.
Mój chłopak jest ze śląska, poznałam jego znajomych i wreszcie poczułam się jak u siebie. Jak wśród ludzi którzy mają te same wartości co ja. Wśród ludzi uktórzy ubierają się jakby nie wiedzieli co to H&M Zara i inne...i wiecie co, oni maja to gdzieś, bo są rzeczy ważniejsze:)
Nie chce nikogo obrazić, bo są wyjątki i jest ich sporo...jednak będąc nie z warszawy a mieszkając w niej tak to odbieram
poza tym za każdym razem jak wracam do siebie, do moich znajomych to nabieram do warszawy dystansu i wtedy najbradziej widzę ten wyścig szczurów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum