Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 27 Gru 2005 Posty: 3959 Skąd: warszawa
Wysłany: 15 Grudzień 2007, 22:29
no dobrze, ale bez przesady - sklepy, w których się ubieramy nie warunkują tego, jakimi jesteśmy ludźmi. mogę Ci od razu wyliczyc dziewczyny z tego forum, które też ubierają się w h&m, zarze itd a są i ze śląska, i z pomorza - zewsząd.
może faktycznie Warszawiacy poza Warszawą zadzierają nosa. nie wiem - nie spotkałam się z tym. ja w każdym razie, analizując bacznie swoje zachowanie, tak nie postępuję.
_________________ Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
Pomogła: 1 raz Wiek: 23 Dołączyła: 28 Gru 2005 Posty: 929 Skąd: z miasta Złego ;]
Wysłany: 15 Grudzień 2007, 23:09
dziwne porównanie prawdę powiedziawszy, stawianie znaku równości że ktoś się ubiera w h&m czy w zarze i zadziera nosa i jest z warszawy. nie wiem, może źle odbieram, ale w całej polsce są te sklepy, także sprawdziła bym czy może ci znajomi nie mają przypadkiem ciuchów z tych sklepów?
bo widzicie dziewczyny to jest jak Imbir napisała. nie wypada powiedzieć, że się lubi warszawę. bo warszafka (swoją drogą niecierpie tego słowa), bo lans. wszystkie te agrumenty mnie poprostu bawią. bo się ktoś wkręcił w warszawe, coż nie chce być złośliwa, ale to nie o warszawie tylko znajomych trochę świadczy.
jestem cięta na tego typu mówienie, że warszawiak nosa zadziera. nie wiem może i zadziera. ale dokładnie to samo można powiedzieć o krakowie, wrocławiu. cokolwiek. nie ma reguły wg. mnie.
najbardziej mnie śmieszy co innego. wszyscy wsiadają na warszawe, ale każdy chce tu mieszkać. to trochę taki fenomen dla mnie. ale cóż życie. to jest coś czego nie przeskoczymy chyba. we 4 czy 5 nie przekonamy całej polski, że nie wszyscy warszawiacy to cwaniaki, nie wszyscy zadzieramy nosa. że my też mamy jakieś wartości i bynajmniej nie jest to kasa. więc tu się nie ma co bronić. zycie.
ps. co do tego że najlepsze uczelnie mamy. well z tego co mi wiadomo to UW, PW, ASP, nawet taki Koźmiński są w czołówce od wielu wielu lat. to trochę jest się czym poszczycić
_________________ Dobrze, że spotkałem tylu ich
Wyjątkowych, zwykłych - tak jak ja
I opowiedzieli mi
Że bez marzeń, pragnień tych
Życie wtedy traci sens...
nie chcialam zaczynac znowu rozmowy o tym, czy warszawiacy zadzieraja nosa czy nie, bo to bez sensu.
ale sorry - jezeli w calej polsce nie wypada, zeby mowic, ze sie lubi warszawe, jezeli w calej polsce panuje stereotyp warszawiaka-lansiarza-zarozumialca, jezeli kiedy mowisz 'jestem z warszawy' towarzystwo sie na ciebie krzywi - to raczej sie nie dziwcie, ze warszawiacy sie potem tak zachowuja. najlepsza obrona jest atak i to wiadomo juz od dawna.
poza tym jest faktycznie dosc wąska zresztą grupa osób która tak czy siak uwaza sie za lepszych i nie jest to u nich reakcja na powyzsze - ale, kiedy w liceum jezdzilam na festiwale filmowe, takie samo zadzieranie nocha obserwowalam i u warszawiakow, i u krakowian - na ktorych nikt tak nie wsiada i ktorych miasto wypada uwielbiac.
w sumie we wszystkich krajach nienawidzi sie mieszkancow stolicy, ale moze czasem warto to przemyslec.
nie wiem, mnie bardzo martwi to, ze jak mowie, ze jestem z opola - ludzie widza tylko mnie, jezeli powiem, ze jestem z warszawy, to patrza na mnie od razu przez pryzmat swoich stereotypow.
Pomogła: 3 razy Wiek: 22 Dołączyła: 26 Gru 2005 Posty: 5492 Skąd: moje miasto :)
Wysłany: 16 Grudzień 2007, 00:37
szczerze mówiąc wydaje mi się, że tego typu stereotypy są w pewnym stopniu kształtowane przez to, jak ludzie przyjeżdżający do warszawy się zmieniają, jak bardzo chcą się wtopić w to miasto, w wyniku czego są potem inaczej odbierani przez swoje otoczenie.
każdy region Polski ma swoją specyfikę. wiadomo, że mieszkańcy Zakopanego są inni, inni są ludzie nie wiem z Pomorza Zachodniego, inni z Kresów. Tego się nie zmieni, i nie widzę potrzeby. I tak samo nie widzę niczego złego w tym, że ktoś w Warszawie mieszka, tu zarabia i stać go na to żeby się ubierać w droższych sklepach. Czy to, że mam firmowe ciuchy, znaczy, że nie wiem co jest dobre a co złe?
Do sprawy podchodzę dość emocjonalnie; po prostu nigdy poznając człowieka nie zastanawiam się z góry nad tym, że aaa on jest gorszy bo nie jest z Warszawy.
Wręcz przeciwnie, do dziś pamiętam jak ludzie po nas na wakacjach zagranicą jeździli, że "TE Warszawianki" a ja się pytam - o co chodzi? Czy mnie obchodzi, czy ktoś jest z mazur czy ze śląska? Ważne jest co ludzie sobą reprezentują.
Faktycznie, wartości osoby która od małego żyje w dużym mieście, i kogoś kto wychował się "na prowincji" (zapożyczam słownictwo od Mojego, który do takich osób należy i tak o tym mówi) mogą się znacznie różnić. Są różne sposoby życia, ale to nie świadczy o wartości człowieka. I przeciętnie inteligentny człowiek to po prostu wie. A czy akceptuje, to już jego sprawa.
Ja widzę ogromne różnice między mną i moją rodziną a tym co T. sobą reprezentuje. Widać to, ale tak samo widzę to ja, i tak samo widzi to On. Coś co dla mnie jest dziwne, dla niego jest oczywiste. Coś co dla jego rodziny jest skazą, dla mnie jest normą.
Są różnice, ale na przykład
dziś byłam mile zaskoczona, bo poznałam teściową jego siostry. Szczerze mówiąc, przyznaję się bez bicia, bałam się że to będzie kobieta z trzódki ojca Rydzyka... I co? Gdybym ja miała babcię, która potrafi rozmawiać na takim poziomie i jest tak inteligentna... Głupio mi się zrobiło dzisiaj aż z tego powodu.
takie jest życie
ludzie muszą się między sobą różnić.
a stereotypy to coś tak naturalnego jak te właśnie różnice
troszkę zeszłam z tematu, ale po prostu chciałam się podzielić moimi przemyśleniami z dzisiejszego wieczoru - wybaczcie
_________________ Tell me did the wind sweep you off your feet
Did you finally get the chance to dance along the light of day
And head back to the milky way
And tell me, did venus blow your mind
Was it everything you wanted to find
And did you miss me while you were looking for yourself out there
Pomogła: 1 raz Wiek: 24 Dołączyła: 06 Wrz 2005 Posty: 1822 Skąd: warszawa
Wysłany: 16 Grudzień 2007, 15:26
mk napisał/a:
po drugie, warszawiakiem mozna się stać, dlatego trzeba na to uwazać.
chyba 'stereotypem' warszawiaka.
Jestem z Warszawy, dumna - nie dumna, mieszkam w niej od urodzenia i dobrze mi sie tu żyje. Nie wiem, z jakiego powodu mogłabym się w związku z tym wywyższać, chyba tylko z tego, ze premiery filmowe w kinach mamy nieco wczesniej (w porownaniu do mniejszych miejscowości), ale w dobie ściagania filmow z netu i to traci na znaczeniu.
Ale denerwują mnie ludzie, którzy przyjeżdżają do tego miasta (z całym szacunkiem), przez cały tydzień robią z siebie 'warszawskich' wylansowanych (tez nie znoszę tego słowa) fafarafa, a na weekend wyjeżdżają do domu i jadą po tym mieście, jakie to ono jest beznadziejne, a ludzie zadzierają nosy.
Halo! Trochę mnie obłudy! Jak uważamy ludzi stąd za beznadziejnych, to się do nich nie upodabniajmy, a jesli taki styl bycia nam odpowiada i to miasto tez nam odpowiada - to przyznawajmy się do tego, ze Warszawę można lubić, a nie jeździjmy po niej, bo 'tak się przyjęło'.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Lut 2005 Posty: 2958
Wysłany: 16 Grudzień 2007, 16:29
Jak już gdzieś było wspomniane - nie w samej Warszawie mamy do czynienia z tym 'lansem', bo i po co Warszawiacy mieliby się wśród swoich lansować? [chyba - pomijając warszafkę hiehie] ale na 'obczyźnie'
Swoją drogą.... 'stereotyp Warszawiaka' - ciekawe pojęcie. Czy spotkałyście się kiedyś ze stereotypem mieszkańców jakiegokolwiek innego miasta?? Bo ja nie O_o Ani z żadnym przejawem, ani tym bardziej z takim określeniem. Czyli chyba coś w tym jest W tej całej Warszawie....... i w jej mieszkańcach
Pomogła: 1 raz Wiek: 23 Dołączyła: 28 Gru 2005 Posty: 929 Skąd: z miasta Złego ;]
Wysłany: 16 Grudzień 2007, 17:13
yyy
a stereotyp krakowiaka chytrego tzw. centusia?
czy jak rosel pisała ślązaka "robotnika" tak?
nietrafny przykład jak dla mnie.
btw. zauwazyłam, chyba z wiekiem mi to przychodzi , że się coraz bardziej denerwuję jak tego typu rozmowy czytam, czy słyszę. strasznie się wtedy zacietrzewiam . jakiś chyba lokalny partiotyzm
_________________ Dobrze, że spotkałem tylu ich
Wyjątkowych, zwykłych - tak jak ja
I opowiedzieli mi
Że bez marzeń, pragnień tych
Życie wtedy traci sens...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum