Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 28 Gru 2005 Posty: 931 Skąd: z miasta Złego ;]
Wysłany: 9 Maj 2006, 21:38 Warszawa...
ostatnio przeglądając sobie prasówkę na onecie natrafiłam na taki oto artukuł...http://muzyka.onet.pl/laif/1332758,1144,1,artykul.html...no i ok każdy możemieć swoje zdanie. nie dla każdego imprezy są sensem życia,czy wyznacznikiem jakości miasta. ale ok p. leszczyński już tak ma. nie o tu chodzi. bardziej zbulwersowały mnie komantarze ludzi. nie jednokrotne spotykałam (spotykałyśmy) się z przejawami dyskryminacji z powodu warszawy. do tej pory ingnorowałam to,a nawet śmiałam się z tego. ale jak tak poczytałam te komentarze,to mnie szlag zaczoł trafiać. shit! mam dosyć tej nagonki na stolice...a wy co myślicie o całej sytuacji? jestem strasznie ciekawa, bo jesteśmy z różnych miast i ciekawi mnie was punkt widzenia. hm ja jest w naszych miastach z TĄ warszawą?
_________________ Dobrze, że spotkałem tylu ich
Wyjątkowych, zwykłych - tak jak ja
I opowiedzieli mi
Że bez marzeń, pragnień tych
Życie wtedy traci sens...
Ja myślę ze pewnych stereotypów nie unikniemy. Mnie sie Warszawa tylko z wielkim miastem kojarzy, wielka metropolia gdzie brak miejsa na spokój jeden wielki wyscig za szoł itp.
Mam brata w Warszawie i mieszka tam od 10 lat... i jest juz dla mnie Warszawiakiem (nieubliżając nikomu)
Jadąc po Wrocławiu tak naprawdę te rejestracje z W na początku (wrocław ma DW) wyprzedzają, ścigają sie itd. Będąc w Warszawie nie mam szans ze starą czarną rejestracją WCY (jestem dumna ze mam naszą POLSKĄ tablice rejestracyjną) no i nie ma szans na przepuszczenie ustąpienie, a policja zatrzymuje własnie takich z "obcą" rejestracją... CZyżby Pastwo w Państwie?
Fascynuje mnie... ale Wrocław jest spokojniejszy...
Pomogła: 1 raz Wiek: 26 Dołączyła: 07 Sty 2006 Posty: 5024 Skąd: z głębi duszy...
Wysłany: 9 Maj 2006, 22:38
co do dziwnych zachowań ze str. Warszaiwaków... spotkalam się. i bardzo mnie to zabolało. ale wiem, ze nie każdego mierzy się tą samą miarą.
Warszawa podoba mi się. choć to ogromne miasto w porównaniu z Lublinem... chcę się tam wyprowadzić, zamieszkać, pracować. Na pewno na ten stosunek do Niej wpłynął fakt, że mam tam rodzine, która sprawaia, że TO obce z pozoru miasto jest w jakiś sposób mi bliskie mimo wszystko...
mam nadzieję, że (gdyby się udało) nie zawiodę się na Warszawiakach... i Warszawiankach... i nie zmienię tylko dlatego, że mieszkam w stolicy...
_________________ Kropla Miłości warta jest więcej niż ocean rozumu...
Pomogła: 4 razy Wiek: 23 Dołączyła: 22 Maj 2005 Posty: 2962
Wysłany: 9 Maj 2006, 23:14
spotkałam się z wieloma bardzo dziwnymi wypowiedziami warszawiaków skierowanych własnie w stronę mieszkańców mojego miasta (mnie też) co mnie niestety zabloało... bo cięzko mi sluchac o tym jacy to my jesteśmy "niewybredni i chciwi"... ja nic do warszawiaków nie mam... ale jakoś zawsze miałam wrażenie że patrza na mnie z góry - ja się tym nie przejmuję, ale nie każdy jest mną
natomiast co do artykulu - bardzo podoba mi się to co autor napisał o Wroclawiu gdyż uwielbiam to miasto, bo w nim spędziłam wakacje 2lata temu i zaliczam ich do tych najlepszych. cudowni ludzie, cudowny klimat zwłaszcza nocą i ten rynek
najbardziej jednak kocham swoje miasto i nigdy w życiu nie przeprowadzę się do innego, ponieważ cała moja rodzina stąd pochodzi i czuję się niezwykle z nim zżyta
_________________ Błagam na kolanach wpuść mnie wpuść,
Do jezyka,
Do roztwartych ust.
Wpuść mnie... na wieki...
Pod powieki Twoje...
Zamiast internetu,
Zamiast telewizji,
Pod powieki twoje.
Hę,... ja jak byłam młodsza i jeździłam na wakację w góry, czy na mazury to nawet nie przyznawałam się skąd jestem. Opinie o warszawiakach były takie : cwaniak, kombinator, zawsze się wywyższa, itp. Dopiero jak ktoś poznał mnie bliżej przyznawałam się i wiele osób dziwiło się jak to możliwe że z Warszawki, a "taka normalna".
Niestety warszawiacy sami wyrobili sobie taką opinię "jesteśmy lepsi od innych"... wiem, to z własnych obserwacji Niestety również wiele osób jest przez to ocenianych jedną miarą, często niesprawiedliwie.
Poza tym, nie chcę być niemiła, ale często takie najbardziej 'warszawskie' zachowanie (szpan, co to ja nie jestem,itp.) zauważam u osób, które nie są "rodowitymi" mieszkańcami stolicy. Często są to ludzie młodzi, którzy przyjechali tu do szkoły, pracy i zostali i poczuli się ważniejsi od innych.
Oczywiście nie jest to regułą. I nie chcę mówić szablonowo.
Jako mieszkanka W-wy mam szczerze mówiąc w nosie, co inni mówią (wiem jaka jestem i wiem, że niepochlebne opinie, to w dużej mierze zasługa samych warszawiaków). Jeśli zdarzy się, że ktoś przy mnie mówi, że Warszawa "be" to po prostu pytam "dlaczego?" ale nie po to by bronić racji, ale by z czystej ciekawości dowiedzieć się czemu ludzie tak myślą.
Strasznie się rozpisałam, ale mam jeszcze jedno do dodania. Wiem, że Wawa i Kraków się nie lubią. Czemu? No cóż, znów zapewne jakieś uprzedzenia. Dla mnie zupełnie nie ma różnicy skąd kto jest, ważne jaki jest!
Nie lubię Warszawy. Do tego stopnia, że mając do wyboru studia w Warszawie a w Gdańsku, gdzie na obie uczelnie się dostałam, wybrałam Gdańsk, mimo o wiele niższego poziomu uczelni. Czasami żałuję, bo widzę ile ważnego straciłam przez to. Ale znam trochę siebie i po prostu wiem, ze bym się zagubiła w tym mieście, popadła w depresję i w rezultacie nie wiem czy nie byłoby gorzej.
Warszawa - tłum obojetnych ludzi, samochodów, blokowiska, wieżowce, czujesz się taki mały i nieważny. To nie dla mnie. Wychowałam się też w stolicy, bardzo odczułam przyjazd na studia nie "do stolicy" - wszystkie ważne wydarzenia odbywają się gdzieś, nie tu, wystawy, wielka polityka, siedziby organizacji itp, czyli wszystko, do czego byłam przyzwyczajona u siebie. Ale też nie mogę porównać Wilna do Warszawy, bo to i mniejsze miasto, i bardziej klimatyczne, z autentyczną starówką (co jest dla mnie niesamowicie ważne - wychowałam się właśnie w takim miejscu). Jakoś tak o wiele przyjemniej.
Warszawiacy - na pewno są dumni z tego, że mieszkają w Warszawie. Przynajmniej ci, których spotkałam. Nieraz patrzą z góry na innych. Ale to taka nieco skumulowana cecha narodowa Polaków, więc nie ma co się dziwić. Jednak spotkałam też rodowitych warszawiaków, którzy nie lubią tego miasta. Owszem, daje więcej możliwości niż inne, dlatego wciąż tam są, ale chcą się wyprowadzić mieszkać na przedmieścia, bo już nie chcą być cześcią tego ciągle zabieganego miasta.
Pomogła: 7 razy Wiek: 28 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2967 Skąd: Bywater
Wysłany: 10 Maj 2006, 09:41
Ja jestem rodowita warszawianka, ale to dla mnie nie jest synonimem chamstwa czy cwaniactwa. Oczywiscie, ze sa i tacy, ale jedna miarka nie mozna mierzyc....
Mnie zawsze na wsi nie pozwalali na nic, no bo warszawianka i jeszcze jej sie cos stanie, bo taka wyobcowana i slabowita...grrrrrr
Ale do czego zmierzam, w Warszawie nie mieszkam juz oficjalnie od prawie 4 lat, ale kocham to miasto strasznie mimo ze widzialam krocie piekniejszych i czystrzych. To moje miasto i za kazdym razem jak tam jestem czuje sie tak jakbym nigdy stamtad nie wyjechalam. Warszawa jest pelna mozliwosci i wg mnie najwspanialsze miasto zeby tam wyroznac
:* Warszawo
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 28 Gru 2005 Posty: 931 Skąd: z miasta Złego ;]
Wysłany: 10 Maj 2006, 09:57
Kikker ja mam dokładnie takie same doświadczenia jeśli o zajęcia na wsi codzi. uwielbiałam przeżucać słomę i tego typu zajęcia i nigdy mi nie pozwalali. zawsze było ty idź kasiu sobie do ciemna odpocznij my tu porobimy. i tak się wałęsałam sama. ale apropo warszawiaków jeszcze. ok fakt zgadzam się,że część to jest jeden wielki lans lans ale kurcze. denerwuje mnie takie szufladkowanie 'o ty z warszawy jesteś, to ja z tobą nie będę rozmawiać po pewnie zaraz mnie zjedziesz' albo 'o warszawka przyjechała się bawić' a bez obrazy dla nikogo tu nie mam na myśli żadnej z was,ale większość z tych ludzi poprostu sama chciała by mieszkać w warszawie. ja to tak widzę,nobo skąd takie uprzedzenia nim się pozna człowieka?
_________________ Dobrze, że spotkałem tylu ich
Wyjątkowych, zwykłych - tak jak ja
I opowiedzieli mi
Że bez marzeń, pragnień tych
Życie wtedy traci sens...
Uprzedzenia będą zawsze Na Litwie nie lubią się Kowno i Wilno - jest taki stereotyp i już czasami rzeczywiście można zobaczyć, że to się przekłada na zachowanie wobec siebie na poziomie stosunków międzyludzkich, jednak najcześciej jest to rozdmuchane i tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum