Jeszcze nie zarejestrowany? Aby dołączyć do forumowej społeczności wystarczy kliknać na tym pasku i uczynić to juz teraz! Zyskasz dostęp do całego serwisu.

Psyche & Soma Strona Główna Psyche & Soma
KOBIECE FORUM NIE TYLKO DLA KOBIET :)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Mapa GoogleMapa Google  KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat


 Ogłoszenie 
Witamy na forum! Zapraszamy do dyskusji :)


Poprzedni temat «» Następny temat
Wspolczesni Niewolnicy?!?
Autor Wiadomość
kasik25 
Oficjalny "Psycho Somek"



Pomogła: 5 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 03 Sie 2005
Posty: 3416
Wysłany: 14 Czerwiec 2006, 16:54   Wspolczesni Niewolnicy?!?

Cytat:
Czytając dzisiejszą „Gazetę Wyborczą”, pokusiłem się do napisania tego postu z powodu fenomenalnego zestawienia w niej dwóch tematów, które od dłuższego czasu nurtują moje myśli. Jak zwykle chodzi mi o pewną dozę normalności w teraźniejszym życiu społecznym oraz porównania jej z historią oraz stwierdzenia czy przypadkiem nie przeżywamy jej „powtórki”, a do tego - doszło jeszcze niedawno usłyszane w radiu, określenie o obserwowanym zjawisku „nowo-feudalizmu” w Polsce.
Dla mnie ten temat nie jest nadążaniem za modą, ale jak widać po moich postach już od dawna zajmuję się tymi problemami, a nie mogąc przejść obok nich obojętnie, staram się je opisywać dla swojej pamięci o nich i dla Ciebie Czytelniku. Może ta malutka kropelka moich myśli – sądzę, że ważnych i słusznych – przesiąknie do innych ludzi i poprawi w jakiś sposób niedolę tych wszystkich, którzy zostali na dole drabiny w hierarchii społecznej i starają się sobie jakoś radzić, ale nikt im w niczym nie pomaga, a nawet zupełnie przeciwnie – robi z nich „socjalnych niewolników”. Ja bym nawet nazwał, że są oni poddanymi systemu społecznego, który panuje niepodzielnie w naszym kraju.
I tak coraz mniej się śmieję z dawnej gospodarki socjalistycznej, ponieważ w moich oczach właśnie ona zaczyna rosnąć i obrazować wielkie wartości szumnie nazwane „wolnością jednostki”. Boję się, że dzisiaj tę wolność tracimy, o ile już jej nie utraciliśmy zupełnie…

Wracając do artykułów: pierwszy z nich przedstawia obraz niewolniczej Brazylii – nie w dawnych wiekach, ale dzisiaj…Oto wybrane fragmenty:

„ Zdarzyło się to w 1984 roku, miałem 19 lat. Mieszkaliśmy tu niedaleko, nie mieliśmy nic, wiele rodzin cierpiało głód. Pojechałem do Tucuma. Ja i moja rodzina widzieliśmy w tym jedyny ratunek, bo tu nie było pracy. Pracowałem na plantacji kakao, od szóstej rano do szóstej wieczorem, siedem dni w tygodniu. Wodę piliśmy z ziemi, wszyscy chorowali, ciągle. Po jedzenie trzeba było iść siedem kilometrów w jedną stronę. Tam dostawaliśmy od właściciela ryż i kukurydzę. Odliczał to od zapłaty. Gdy domagaliśmy się pieniędzy, żeby wysłać rodzinie, powiedzieli, że dopiero po wykonaniu całej pracy. Nie było wolno odejść, pilnowali nas strażnicy z bronią. Pracowałem tam przez rok. Na końcu właściciel plantacji zapłacił nam tyle co nic. Nigdy więcej nie pojechałem na żadną plantację.”…

„Ale niewolnicy, jeszcze zanim zostaną niewolnikami pytają: a co mamy zrobić, nie mamy żadnej pracy, to nasz ratunek. Jak nie pojedziemy, to tutaj i tak niczego nie zarobimy”

"Niewolnik jest zniewolony nie tylko za pomocą broni palnej. To także „więzień duszy”. Wielki niemiecki socjolog Max Weber zauważył dawno temu, że zniewolenie jest możliwe tylko wtedy, gdy istnieje choć minimalna zgoda samej ofiary. Współczesny niewolnik naprawdę wierzy, że plantator ma prawo go tak traktować, że jego jedynym „prawem” jest harować od rana do nocy w nieludzkich warunkach.
Niewolnik buntuje się stosunkowo rzadko”

„Niewolnicy boją się siebie nawzajem. To pomaga utrzymać ich w strachu i niepewności. Są ludźmi z różnych stron, nie wiedzą, czy między nimi jest zabójca, złodziej, donosiciel właściciela…. I tak oto na terenach, na których istnieje niewolnictwo, rządzi wszechobecny strach”

„Plantatorzy sami zasiadają często we władzach lokalnych albo mają urzędników w kieszeni. Było wiele przypadków, kiedy zbiegli z plantacji niewolnicy docierali na policję z doniesieniami o torturach, zabójstwach, nieludzkim traktowaniu i byli przez policjantów odwożeni na plantację, z której uciekli. Tam czekało ich piekło. Często śmierć w męczarniach.”

„Brak skrupułów i okrucieństwo zleceniodawców dowodzą, że walka z niewolnictwem nie skończy się jutro ani pojutrze. W grę wchodzą zbyt wielkie interesy. ONI nie myślą się poddać… ONI są tam, (wskazanie w stronę parlamentu) tam splatają się wielkie interesy, wśród kongresmenów i senatorów jest wielu latyfundystów i ludzi ich reprezentujących…”

Tak wygląda pewien obszar życia w Brazylii…
A poniżej zamieszczam cytaty z innego artykułu o pewnym obszarze życia we współczesnej Polsce:

Mówi Magda:
„Ile czasu zajmuje sikanie? W domu pięć minut. W pracy najwyżej dwie. Otwieram Info, wpisuję: „O ósmej trzydzieści M.D. (inicjały Magdy) wyszła do toalety”. Przyklejam na monitorze kartkę o tej samej treści. Sprint do łazienki, tam spędzam minutę, myję ręce, nie suszę, nie patrzę do lustra, wracam biegiem do biurka. Wpis do Info: „ O ósmej trzydzieści dwie M.D. wróciła z toalety” – Nie za długo tam siedzisz? Co ty tam tyle robisz? – słyszę głos szefowej, która właśnie przyszła i pije kawę…Każdą minutę dnia muszę opisywać na komputerze. … Gdy wychodzę do pokoju obok, też to opisuję, z godziną powrotu włącznie. Pod koniec tygodnia program automatycznie sumuje czas pracy. A w poniedziałek szefowa może mnie wezwać i powiedzieć, że w ubiegłym tygodniu spędziłam w toalecie 55 minut.
To o 20 minut za dużo…
Co z tego, że skończyłam marketing z wyróżnieniem? Co z tego, że w umowie o pracę mam tytuł asystentki? Jestem zwykłym popychadłem.. Szefowa jest koleżanką prezesa i jego żony, ale o marketingu nie ma pojęcia. Dlatego wykonuję jej pracę, jestem też telemarketerką, parzę kawę, wysyłam do jej męża, z którym się rozwodzi, rachunki za dentystę córki, odbieram pranie z pralni…
Nie byłam u ginekologa i dentysty od pół roku. Nie mam życia prywatnego, odkąd tu pracuję. Zakupy robię w sklepie nocnym na rogu. Nie wyszła stąd nigdy przed dwudziestą. Nie, przepraszam, raz się wyrwałam o osiemnastej…”

Mówi Tomek:
„Kiedy firma startowała dziesięć lat temu, kierował nami Amerykanin. Każdemu podał rękę na powitanie, nawet sprzątaczce, nie wywyższał się, znał imiona dzieci i żon pracowników. Teraz rządzi nami Polak. Pracował tu jeszcze przed przekształceniem. Szkolili go w Stanach, jak być dobrym szefem, ale niewiele to dało. Traktuje nas jak bydło do pracy, tyle, że robi to w białych rękawiczkach… On między wierszami daje nam odczuć, że jesteśmy dla niego nikim…Kończę pracę i wychodzę. Przeważnie koło osiemnastej. Szef pozwala. Ale są u nas działy, gdzie ludzie boją się wyjść przed kierownikiem. Siedzą do dziesiątej wieczorem i nie robią nic..”

Mówi Prezes w jednej z największych polskich korporacji:
„ Dzisiejsze pokolenie 40-50 latków ma problemy z dostosowaniem się do procedur i kodeksów w firmach. Dla młodszych ludzi to zwykła rzecz. Nie zastanawiają się nad nimi. 80% jest nastawionych na sukces, dla nich liczy się tylko awans…. W korporacjach za granicą pracownicy wiążą się z firmą, bo są lepiej motywowani. Głównie przez pieniądze. U nas motywuje się w ten sposób wyżej postawionych menadżerów, którzy przykręcają śrubę swoim podwładnym. Ci nie wytrzymują, zwalniają się albo są zmuszeni do odejścia. Firmy to nie obchodzi. Na świecie jest 6 miliardów ludzi, ktoś się na ich miejsce znajdzie…”

Wydaje mi się, że już o wszystkim pisałem: o tych nadgodzinach, które nadgodzinami nie są; o tych nieudacznych, naszych przełożonych z klucza partyjnego lub układu koleżeńsko-rodzinnego; o tym wykonywaniu przez podwładnych prac „domowych” dla przełożonych; o tym braku poszanowania godności ludzkiej w stosunkach w pracy; o tym braku alternatywy dla młodego człowieka; o tej niewielkiej różnicy pomiędzy historycznym i dzisiejszym „feudalizmem”; o tym tragicznym, utrzymującym się bezrobociu, które rządzący skrupulatnie omijają szerokim łukiem i nie robią nic, aby je wyeliminować…
Pisałem o wielu rzeczach, może trzeba nie pisać? – „olać” to?, przecież mnie w sposób bezpośredni w tym momencie to nie dotyczy?
Wiem natomiast jedno, że wkraczamy na niebezpieczną drogę prowadzącą „do nikąd”, w nieznany świat średniowiecza w XXI wieku…
Niebezpieczna to droga…

A jak wiele możemy zgubić na tej drodze wartości duchowych i ludzkich niechaj zobrazuje ten przykład, zamieszczony na stronie www.corporatemonkeys.org:

„Zamknij pięć szympansów w jednym pokoju.
Pod sufitem powieś banana i ustaw przy nim drabinę.
Zainstaluj system, który wyleje lodowatą wodę w pokoju, jeśli szympans zacznie wchodzić po drabinie. Zwierzęta szybko pojmą, że trzeba ją omijać z daleka.
Po jakimś czasie wyłącz system polewanie wodą.
Teraz zastąp jednego z szympansów nowym. Ten wejdzie na drabinę po banana i od razu oberwie od innych.
Zastąp kolejnego za starych szympansów nowym. Ten też dostanie lanie. Najmocniej będzie bił ostatnio wprowadzono.
Kontynuuj wymianę, aż w pokoju zostaną tylko nowe szympansy. Zauważysz, że żaden z nich nie będzie się próbował wspinać na drabinę, a ten co spróbuje, oberwie od pozostałych.
Najgorsze jest to, że żaden z nich nie wie, dlaczego.
Tak rodzi się funkcjonowanie i kultura firmy.”

Jedna uwaga: nie tylko firmy, nie tylko…

Janusz Stankiewicz
_________________
I used to be a Snow White but I drifted
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Mapa forum
odwiedziny z innych stronstatystyki dzienne