Wiek: 23 Dołączyła: 03 Kwi 2006 Posty: 932 Skąd: prawie Warszawa
Wysłany: 1 Październik 2006, 22:11 Facet u lekarza...
Ciekawe zjawisko, jesli w ogóle zaistnieje...
ja mam problem z wysłaniem mojego faceta na rutynowe badania...
Dał mi do zrozumienia, ze "Faceci chodzą do lakarza tylko wtedy, gdy ich cos boli" i kazał na zawsze to zapamiętać
Czy doświadczyłyście drogie Forumki czegoś podobnego?? Albo lepiej jesli któyś z naszych Panów sie wypowie
Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 30 Maj 2005 Posty: 2264 Skąd: Radom
Wysłany: 1 Październik 2006, 22:18
mój P. mówi na nich "łapiduchy" i mówi że lepiej niechodzić bo zaraz wynajdą tysiąc chorób i nastraszą człowieka coś w tym jest bo zazwyczaj jak ja pójdę do lekarza z gardłem to okazuje się że mam jeszcze coś z uchem, nosem itd
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek,nigdy niewiesz na co trafisz;)
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Kwi 2006 Posty: 932 Skąd: prawie Warszawa
Wysłany: 1 Październik 2006, 22:23
najgorsze jest to, że poważne choroby rzadko bolą, a jak juz bolą to moze być za późno... ale takiemu głupolkowi jak ten mój to nie da sie przetłumaczyc ...
Pomogła: 2 razy Wiek: 22 Dołączyła: 30 Maj 2005 Posty: 2264 Skąd: Radom
Wysłany: 1 Październik 2006, 22:29
oj niewiem jakiej siły bym musiała użyć żeby poszedł do lekarza na rutynowe badania, więc cię rozumiem anulko. I nawet nie wspominam już o rozmowie żeby go nakłonić bo pewnie już to robiłaś i nic nie daje. Znam ten ból
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek,nigdy niewiesz na co trafisz;)
Wiek: 26 Dołączył: 06 Sie 2006 Posty: 383 Skąd: hell
Wysłany: 2 Październik 2006, 09:37
nio faceci tak mają ... ja tez hehe jak coś sie stanie to dopiero ide rutynowe badania są be strata czasu a jedynie gdzie chodze systematycznie to dentysta a raczej -stka
_________________ czasami lepiej jest spać
w cieniu ogrodu dzikich traw
we śnie budować nowy świat...
Wiek: 21 Dołączyła: 07 Sie 2005 Posty: 2347 Skąd: Białystok
Wysłany: 8 Styczeń 2007, 11:56
dobrze że ja mam to z głowy
mój M. ma w domu rodziców lekarzy także wszystkie badania ma bez kolejki i bez problemu załatwiane (ja też przez kochana teściową ), no i na szczęście o to nie muszę się bać...a rutynowe badania ma robione co jakis dluuugi czas bo krew można pobrać w domu i tylko zawieźć do laboratorium także bardzo się z tego cieszę bo wiem że On będzie pod kontrolą lekarza i kiedyś będziemy mieli trochę lepiej w służbie zdrowia
ale Wam dziewczyny nie wiem co poradzić..bo weź przekonaj upartego faceta który wmawia że wszystko jest ok?
zostaje mi życzyć powodzenia i żeby Wasi mężczyźni się jakoś przełamali
Prawdę mówiąc to troszkę dziwi mnie postawa Waszych współmałżonków, czy partnerów. Gdy słyszę stwierdzenie typu: "mój chłopak uważa, że lekarze to "łapiduchy"", "chodzenie do lekarza z niczym, to strata czasu itp.", powoduje, że jest mi naprawdę Was szkoda. I naprawdę nie chodzi mi o krytykę "męskiej rzeczywistości", czy jakby to inaczej nazwać "światopoglądu". Tutaj wychodzą po prostu jawne ograniczenia. Bariery intelektualne, które wskazują, że człowiek jest po prostu głupi. Lekarza mimo wszystko nie spotyka się dwa razy w życiu, gdy odbiera poród i stwierdza zgon. Każdy człowiek, żyjący w XXI wieku powinien to wiedzieć, niezależnie od płci. Zwłaszcza, że lekarza, lekarza pierwszego kontaktu ma na wyciągnięcie ręki. I to właśnie diagnoza tego lekarza, ochroni przed czasochłonnymi, kosztownymi skutkami nieracjonalnego zaniedbania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum