NPR to fajna sprawa, wspieram mentalnie wszystkie pary (tak, pary, bo to wymaga wpsółdziałania), które go stosują Jednak nie lubie dorabiania do tego ideologii - NPR jest super, pigułki be, a jeśli jeszcze do tego przekonania religijne dołączyć i to wszystko w agresywnym tonie, to chce mi się rzygać.
NPR uczy samodyscypliny, poszerza wiedzę o swoim ciele i swoim zachowaniu. Sadzę, że jak już dziecko nie będzie dla mnie tragedią, to "pobawię się" w to też. Jestem bardzo ciekawa wszystkich tych przemian w moim organizmie i sądze, że wiele by mi to dało.
Ale to też prawda, co mówsz atraktywna, o ginekologach. Pigułki często są traktowane jako panaceum na wszystko. A to nie tak ma być. Dobrze by było, gdyby istniał dostęp do fachowej informacji oraz wybór.
Zawsze miałam żyłkę naukowca, więc teraz mogę prowadzić badania na sobie
Jeśli ktos na poważnie chce stosować NPR, to radzę kupić sobie podręcznik. Informacje z internetu są niepełne i nie zawsze do końca prawdziwe.
Jeśli mówię komuś, że stosuję metody naturalne, objawowo termiczne, a ten ktos odpowiada, że przy kalendarzyku to na pewno wpadnę... ręce opadają.
Szkoda trochę, że kościelna ideologia i trochę nachalna propaganda tak zniechęcają ludzi do NPR. Ja długo musiałam walczyć ze sobą, żeby oddzielić to, co ważne od tego, co ideologicznie słuszne...
Masz rację luki w wiedzy są ogromne u ludzi. Wielu wciąż sądzi, że NPR to kalendarzyk. Wiadomo, kalendarzyk można włożyć między bajki, ale sadzę, że inne metody są w miarę godne zaufania, pdo warunkiem, że się wie co robi
Żeby stosować NPR to trzeba korzystać z pewnych źródeł, a nie "ideologicznie natchnionych" uważających, że tylko ich pogląd jest słuszny.
NPR tak samo jak pigułki i jak każdą inną metodę trzeba wiedzieć jak stosować, bo jednak żadna metoda nie jest pewna i trzeba znać jej wady i zalety.
Na pewno większą skuteczność ma NPR w przypadku osoby znającej swój organizm i wiedzącej co robi niż pigułki u dziewczyny, która nawet nie przeczytała ulotki (moja koleżanka )
Dla mnie dziecko nie będzie tragedią i nawet jak mi się "przytafi" to będę się cieszyć od momentu w którym się o tym dowiem, więc nie panikuję z tabletkami tylko działam zgodnie z instrukcją
Jak będę miała dłuższą przerwę w braniu tabletek, albo jak będę chciała zajść w ciążę to na pewno będę się chciała nauczyć własnego ciała i tego jak funkcjonuje i wtedy sięgnę po termometr i zacznę obserwacje siebie
czytał ktoś artykuł w angorze na wiosne? O tym jak para przyszła do seksuologa i nie wiedziała, że to dlatego kobieta jest w ciąży bo oni współżyli? Szok!!!
Więc mylenie kalendarzyka z NPR już mnie nie dziwi... to małe piwo przy tamtym
_________________ Women don't make fools of men - most of them are the do-it-yourself types.
Hm... zapomniałam dodać jeszcze jeden powód, dlaczego rzuciłam pigułki i zaczęłam NPR
Kilka lat temu - brat babci - kilka zawałów, wylew, zgon. Palił.
Kilka lat temu - drugi brat babci - zawał. Zgon. Nie palił.
Ostatnio: czarna seria u kobiet:
Rok temu - siostra mojej babci - wylew zakończony częściowym paraliżem.
Wiosna - babcia - wylew zakończony jednostronną utrata słuchu.
Jakiś czas temu - moja mama - nagłe skoki ciśnienia.
Zadna nie brała nigdy tabletek antykoncepcyjnych. Nie paliły.
Jak się ma w wywiadzie rodzinnym takie przypadki, to lepiej zrezygnować z tabletek, niż potem pluc sobie w brodę... Na zimne lepiej dmuchać...
No to rzeczywiście zdrowotnie nieciekawa sytuacja, aż się w sumie trochę zdziwiłam, że lekarz przepisał Ci tabletki.
Moja wypytała mnie o wszystko co tylko możliwe, a teraz robiłam badania kontrolne i wszystko jest w normie, więc mam nadzieję, że jakoś szczególnie sobie zdrowia nie rujnuję.
Zresztą pewnie większość kobiet chcących zajść w ciążę prędzej czy później kończy na NPR
Jak mi przepisywał, to moja rodzina jeszcze się miała dobrze. Wtedy wywiad miałam super.
Jak bracia babci zmarli, to się nie przejęłam. Wiadomo - faceci. Jeden palił, drugi może się stresował, a może tłusto jadł...
Ale jak zdrowe i w miarę higieniczne kobiety zaczęły miec problemy, to zaczęłam się bać...
No to rzeczywiście takie sytuacje mogą napędzić stracha, ale z drugiej strony masz też niejako dowód, że "zdrowe" życie nie koniecznie musi być długie i w pełnym zdrowiu, tak to już jest z naszymi organizmami, że chyba do końca nie wiadomo co i jak na nie wpływa.
Jak tak Ciebie "czytam" to się nie mogę doczekać kiedy zacznę się NPR-ować
no ale to jeszcze za jakiś czas pewnie
No proszę! A uwierzysz, że jeszcze pół roku temu nie było większego sceptyka niz ja?
Wolałam brac tabletki, chociaż nie byłam z nimi do końca szczęśliwa, bo nie widziałam żadnego innego rozwiązania.
Najważniejsze jest chyba odpowiednie podejście. Czasami jestem straszną pesymistką i jak zaczęłam rozmowę z moim facetem, to zaczęłam wyliczać potencjalne problemy - rozregulowane po tabletkach cykle, ewentualne gorączki, upławy - i co wtedy będzie??? A mój mężczyzna na to "a co będzie jeśli wszystko będzie tak, jak powinno?". Zamurowało mnie. Jak na razie wszystko faktycznie mam ładnie i klasycznie, chociaż przez pierwszych kilka miesięcy po odstawieniu pigułek może byc różnie.
Teraz, zamiast wydawać na tabletki, chodzę regularnie do fryzjera
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum